niedziela, 8 grudnia 2013

Wstyd

Wstyd

Wstyd to film, który według mnie jest przykładem przerostu formy nad treścią. Z jednej strony to film, gdzie podjęto bardzo wiele ważnych, ciekawych tematów i pozostawiono widzowi mnóstwo pola do własnej interpretacji, z drugiej strony natomiast przedstawiono je w sposób niemożliwie trudny do odbioru, nieumiejętny i po prostu nudny.

 Brandon (Michael Fassbender) to na pierwszy rzut oka gość, któremu w życiu się udało. Jest tak przystojny, że nie oprze mu się żadna kobieta. Ma piękny apartament w centrum Nowego Jorku i dobrą robotę, w której odnosi sukcesy. Idealny singiel. Ma również pewne poważne problemy - jest seksoholikiem. Choć wielkomiejska dżungla dostarcza mu masy erotycznych uniesień, Brandon mimo wszystko pozostaje niezaspokojony i niemal każdej wolnej chwili, czy w domu czy w pracy, ogląda porno, onanizuje się albo zamawia call girl. Stał się niewolnikiem własnego popędu a seks więzieniem, z którego nawet nie szuka ucieczki. 
Informacje o filmie
Gatunek:
Reżyseria:
Scenariusz:
Muzyka:
Czas trwania:

W rolach głównych:

Dramat
Steve McQueen
Steve McQueen
Harry Escott
1 h 41 min

Michael Fassbender,
Carey Mulligan

Rolę drugoplanową, jednak nie mniej ważną, tworzą skomplikowane relacje Brandona z jego siostrą Sissy (Carey Mulligan). Jako że są rodzeństwem, oboje wyszli z tego samego domu i oboje mają pewne zaburzenia. Pozostawione przez twórcę filmu Stevea McQueena wskazówki sugerują, że stan psychiczny obojga rodzeństwa ma źródła w ich wczesnej młodości. W efekcie czego żadne z nich nie potrafi budować relacji, oboje doświadczają samotności w wielkim mieście. I to właśnie jest drugi, obok seksu i pożądania, temat filmu.

WstydWstydWstyd
źródło: www.foxsearchlight.com
Michael Fassbender zasłużył na najwyższe uznanie za grę aktorską w tym filmie. Wspaniale przedstawił współczesnego, XXI wiecznego mężczyznę, dla którego seks stał się czymś na kształt produktu z półki, kupowanego codziennie by zaspokoić swoje potrzeby. Jest to jednak również jedyna naprawdę pozytywna rzecz, jaką wychwyciłem w tym filmie. Film nie zachwyca, nie wciąga, nie tworzy żadnej więzi między widzem a akcją dziejącą się na ekranie. Co więcej, w pewnym momencie zaczyna być po prostu nudny, a stwierdzam to z przykrością, bo bardzo rzadko zdarza mi się odliczać czas do końca filmu. Wstyd panie McQueen!

Nie jest to film dla dwojga. Z pozoru owszem, Wstyd oferuje mnóstwo scen seksu, golizny i erotyki, co często mogłoby być inicjatorem pewnych przyjemnych następstw po napisach końcowych, jednak w tym wydaniu prędzej Was do seksu zniechęci (o zgrozo!). Film obnaża całą prawdę o współczesnym facecie, dlatego jest o wiele lepszy w odbiorze samemu - zarówno dla Niej i dla Niego. Lepszego, choć wciąż bardzo trudnego. Niekryty Krytyk napisał w swojej książce tekst całkiem pasujący do mojej wizji na temat Wstydu:

- Takie jest życie.
- Skoro takie jest życie, to w ramach oderwania od takiego życia mamy oglądać filmy o takim życiu?
Maciej Frączyk

Na plus
Na minus
·        poruszana tematyka,
·        gra Fassbendera
·         trudny,
·         przerost formy nad treścią,
·         nudny

Nasza rekomendacja:
Kiepski, szkoda czasu i pieniędzy
                                        

0 komentarze:

Publikowanie komentarza