Długo wyczekiwane święto fanów Władcy Pierścieni, fanów twórczości Tolkiena i całej rzeszy kinomaniaków w końcu nadeszło. Hobbit: Pustkowie Smauga, czyli druga część trylogii stworzona na bazie 300-stronicowej książki, zawitała do polskich kin. Poszedłem do kina z wielką nadzieją w sercu. Czekałem na ponowne spotkanie wspaniałych krasnoludów, przepięknych elfów, paskudnych orków, zjaranych zielem hobbitów, wciąż magicznego Śródziemia w której pobrzmiewa cudowna muzyka Howarda Shora. I wiecie co? Nie doczekałem się. Tytułowe pustkowie... w sercu.
wtorek, 31 grudnia 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)
